Zajęcie Belgijskiej
"mieliśmy wziąć Niemców zaskoczeniem, to była jedyna szansa, trzeba przejść przez teren niczyj, to jest willa Chowańczaka, pałacyk Szustra i mamy już ulicę Dworkową. Ale jak jakiś z oddziałów zaczął za wcześnie strzelać, to Niemcy położyli ogień w dół z bunkra i z ulicy. Mieli dostateczną ilość broni, że zrobiła się zapora ogniowa, nie ma mowy [żeby przejść]. Wobec tego zapada decyzja, widocznie nie u nas tylko wyżej w dowództwie Mokotowa, że nasz oddział ma zająć ulicę Belgijską i że tak powiem zaryglować, nie dopuścić [Niemców], a co ze zdobyciem, to będziemy się zastanawiali później. Tak się stało. Stosunek ludności cywilnej – wrogi „Idźcie sobie stąd!” Jakiś oddział tam wszedł poprzednio, zaczął strzelać i zwiał. Niemcy wjechali tam czołgiem, właśnie [stąd] trupy, to wszystko. Z piwnic się ukazują „Idźcie, znowu Niemcy wejdą, będą mordować.” To się potem znakomicie zmieniło, myśmy byli ci ukochani. Jak [zauważyli], że jesteśmy na stałe, że im nie grozi Dworkowa, bo my tutaj porobiliśmy stanowiska, to i zupa się znalazła i to i tamto i owo"
Tadeusz Wóycicki "Rawicz", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj