Niemcy w odwrocie
"gdzieś na wysokości kościoła św. Michała jedliśmy sobie lody w chodnikowym „ogródku” jakiejś lodziarni i patrzyliśmy, jak Puławską ciągnął szereg tych cofających się – nie wojska niemieckiego, ale tych uciekinierów ze Wschodu, gdzie fura na furze, mnóstwo jakichś bambetli, baba, dzieciaki i człowiek w mundurze i z karabinem pogania tego konia nieszczęsnego, który już z Wołynia, nie z Wołynia, zasuwa. Tu znowu jedzie jakiś olbrzymi traktor, na którym jest napisane po rosyjsku „Woroneż” – ja akurat czytałem po rosyjsku i pisałem. Mówię: „Wiesz, Jurek, jak on tak jedzie spod Woroneża, w tym tempie, to kiedy on zaczął uciekać?”
Piotr Godlewski, Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj