Historia Ogrodów Działkowych na Rakowcu cz. 6
6. Po wojnie
(tekst zasadniczo skopiowany z opracowania autorstwa M. Koreywo ze strony ogrodu poddany niewielkiej edycji)
Wiosną 1945 r. życie zaczęło wracać na działki. Do zrujnowanej stolicy przybywały codziennie setki ludzi, dążących do swych byłych siedzib, a w Ogrodzie zjawili się działkowcy. Cały Ogród stanowił przygnębiający widok. Wszystkie altanki były spalone, drzewa połamane czy wyrwane z korzeniami, nie istniało ogrodzenie, ziemia była poorana pociskami, a w lejach po wybuchach gromadziła się woda i błoto. W tym chaosie zniszczenia wielu działkowców nie mogło nawet znaleźć własnego terenu. Na wielu działkach klecono prowizoryczne altanki i schowki, wyrównywano teren, kopano i zasiewano grządki. Intensywna praca zaczęła owocować już latem i jesienią 1945 r. Działki "bezpańskie, które leżały odłogiem, obejmowali sąsiedzi i szybko doprowadzali je do porządku. Gdy działkowcy po wojnie wracali na teren Ogrodu, liczącego już wtedy 350 działek, problemem stał się brak elementarnych budynków i pomieszczeń. Prymitywny wagon kolejowy, stojący na terenie przylegającym do solidnego budynku zarządu (pod wielkim orzechowcem przy działce 324) stanowczo nie wystarczał. W roku 1949 za prezesury p. Nowaka zbudowano murowany budynek, który dziś stanowi część nowego budynku. Przed budynkiem zaczęto niwelować teren na projektowany dziedziniec, gdzie była sadzawka. Zaczęto więc zasypywać ją gruzem sprowadzanym z pobliskiego Pola Mokotowskiego, a ściślej - z południowej jego części tuż za ul. Rostafińskich , gdzie przez ostatnie kilkanaście lat wyrosło wysypisko gruzu i śmieci zwożonych z całego miasta. W latach późniejszych wysypisko to władze miejskie zaczęły niwelować i ostatecznie spowodowały, że poziom dzisiejszej ulicy Rostafińskiego oraz dalszej części terenu jest wyższy przynajmniej o 1 metr od poziomu Ogrodu.
Wiosną 1947 roku Ogrodowi przyznano dodatkowo duży teren miejski na południowej rubieży, zarosły chwastami i częściowo podmokły. Ale radość zarządu Ogrodu trwała krótko, okazało się bowiem, że do terenu rości pretensję zarząd Cmentarza radzieckiego, który wówczas był w stadium organizacji i odgórnie planowany. Początkowo planiści zamierzali zająć na cmentarz jak największy teren, a m.in. właśnie graniczący z południową granicą naszego Ogrodu. Decyzja o budowie wielkiej inwestycji miejskiej zapadła w 1949 roku. Wtedy zarząd Ogrodu z prezesem Nowakiem zaczął intensywną akcję obronną i ostatecznie po wielu konferencjach władze ustąpiły i zgodziły się na oddanie spornego terenu działkowcom. Wytyczono 134 nowych działek.
Prezes Nowak potem odszedł, ustępując miejsca p. Zygmuntowi Brunerowi. Ten prezesował przez 3 lata - do 1950 roku. Jego następcą był prezes Tadeusz Gała. Ten zasłużył się Ogrodowi tym, że w krótkim czasie doprowadził do działek wodę, a także i prąd elektryczny, choć tylko do części Ogrodu (do budynku zarządu, do domku dozorcy i do działek wzdłuż jednej alejki). Z zakładaniem sieci wodociągowej było wiele kłopotu, bowiem nowych rur nie było, o zdobyciu ich nawet nikt nie marzył. Trzeba było "organizować" materiały używane, pochodzące z rozbiórki starych domów zrujnowanej stolicy. Było to w 1954 roku. Jednak wodociąg założono i to w stosunkowo krótkim czasie tak, że wygodny dostęp do wody uzyskała większość działkowców.
W tym czasie w kraju nastąpiło wydarzenie niezwykłej wagi dla działkowców i całego ruchu społecznego stworzonego przez nich. W marcu 1949 roku Sejm uchwalił ustawę o "Pracowniczych ogrodach działkowych", co powszechnie przyjęto jako akt o przełomowym znaczeniu, zapewniający wszystkim działkowcom uregulowany prawnie rozwój i opiekę państwową. W cztery miesiące później opiekę nad ogrodami działkowymi w kraju przejęła Centralna Rada Związków Zawodowych (CRZZ). W styczniu 1958 roku uchwałą CRZZ została powołana autonomiczna Krajowa Rada Pracowniczych Ogrodów Działkowych. Ogród otrzymał oficjalną nazwę: Pracowniczy Ogród Działkowy "RAKOWIEC".
W 1949 roku zarząd Ogrodu zaangażował dozorcę p. Jakuba Kołtuna. Dzięki jego wydatnej pomocy członkowie zarządu i aktywiści działkowi zdołali wspólnymi siłami pościągać z Pola Mokotowskiego wiele potrzebnych materiałów budowlanych, a nawet fragmenty baraków.
Przerobiono je na budynki gospodarcze, głównie na magazyn narzędzi i materiałów budowlanych.
W kilka lat po wyzwoleniu Ogród był już dobrze ogrodzony i zagospodarowany. Był budynek murowany zarządu, budynki gospodarskie, plac zabaw dla dzieci. Na działkach rosło wiele dużych - kilkunastoletnich i starszych drzew owocowych i bujnych krzewów. W latach 1950-60 rozwijało się pszczelarstwo. Inicjatorem i energicznym organizatorem był inż. Kazimierz Bajorek - doświadczony pszczelarz i ogrodnik. Wkrótce dał się poznać jako lubiany społeczny działacz. Z jego inicjatywy została założona sekcja pszczelarska i ta zorganizowała kurs fachowy, zakupiła najpotrzebniejsze urządzenia, a nawet przystąpiła do własnej produkcji uli. Niestety działalność i rozwój sekcji została po kilku latach zahamowana wskutek śmierci inż. Bajorka i odejścia z Ogrodu dwóch najaktywniejszych członków sekcji. W 1962 roku sekcja pszczelarska właściwie już nie istniała, ale pozostałe po niej ule widać było jeszcze przez wiele lat na niektórych działkach.
Dużym poparciem działkowców cieszyła się działalność komisji kulturalnej, szczególnie było to widoczne na wystawie plonów urządzonej na terenie Ogrodu 17 września 1966 roku z okazji 40-lecia Ogrodu, a także tygodnika "Działkowiec". Zgromadzono i efektownie pokazano zbiory z działek oraz zilustrowano planszami i architekturą stoisk wg planów działkowców, którzy byli zawodowymi artystami - plastykami.
W wyniku częstych i bliskich kontaktów z władzami wojewódzkimi POD oraz miejskimi, zarząd otrzymał bezpłatnie domek-barak stojący na terenie Pola Mokotowskiego. Po rozebraniu go uzyskano 2500 cegieł całych i 10.000 połówek oraz znaczną ilość belek i desek. Z materiału tego zbudowano dodatkowy magazyn na nawozy i narzędzia, a resztki odsprzedano działkowcom na naprawianie altanek.
Latem 1968 roku Ogród doznał swego rodzaju wstrząsu, jakim było zatrucie znacznego obszaru działek. Sprawcą był Miejski Zakład Ochrony Roślin, którego robotnicy w sposób lekkomyślny szafowali silnym środkiem chemicznym do zwalczania chwastów (tzw. pielikiem) opryskując trawniki w Al. Żwirki i Wigury oraz Cmentarzu Radzieckim, struli działki Ogrodu. Cała sprawa stała się przedmiotem konfliktu z władzami miejskimi. Dzięki intensywnej akcji obronnej prowadzonej przez zarząd, a w szczególności przez pp. Gęcę, Szablewskiego, Mossakowskiego i Pajdowską, Zarząd Miejski uznał się winnym szkód i wypłacił 65 działkowcom odszkodowanie na ogólną sumę 44.000 złotych.
W ochronie roślin postanowiono zastosować biologiczną metodę walki ze szkodnikami według projektu, którego orędownikiem był przewodniczący komisji ochrony roślin Stanisław Sasim. Wyhodowano ok. 40 milionów kruszynka. Akcja okazała się jednak niepraktyczna (zbyt kosztowna i mało skuteczna) postanowiono przeprowadzić inną akcję biologiczną zwalczania szkodników. Udało się zakupić 90 domków lęgowych dla sikorek i 30 dla szpaków oraz rozmieszczono je bezpłatnie na działkach. Zwiększono także wysiłki propagujące opaski chwytne na pniach drzew. Nieza-
leżnie od tego prowadzono zwykłą akcję oprysku środkami chemicznymi (trzykrotnie w ciągu roku).
Ogród został wytypowany przez GUS jako wzorowy i objęty planem badań statystycznych zagospodarowania i produkcyjności. Działkowcy z 32 działek zaczęli więc współpracować z GUS i w ramach tego przez cały sezon ciepły tzn. od kwietnia do października zapisywali w notatnikach bieżące dane o kosztach utrzymania działki, stanie zadrzewienia, plonach owoców i warzyw, czasie spędzanym na działce. Zebrane w ten sposób dane (oraz z innych ogrodów w kraju) posłużyły do opracowania społecznej i gospodarczej roli pracowniczych ogrodów działkowych.
W początku 1971 roku staraniem zarządu Ogrodu nasz otrzymał nowy teren, uzyskany od Miejskiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego, a przylegający do wschodniej strony Ogrodu przy tzw., Alei Brzozowej, Z terenu tego wygospodarowano 30 nowych działek oraz niewielki teren parkowy zarośnięty starodrzewem, uznany następnie za teren chroniony. Od tego czasu Ogród liczył już 514 działek.
Mimo, że Ogród rozwijał się i spełniał swoją społeczną rolę, urbaniści w Zarządzie Miejskim zaczęli patrzeć nań łakomym wzrokiem. Twierdzili, że stolica rozbudowuje się szybko i potrzebuje nowych terenów, zwłaszcza Rakowca, który znajduje się już niemal w środkowej części miasta. Zaczęto nawet omawiać plany likwidacji Ogrodu i wyznaczać terminy opuszczenia terenu.
Na szczęście do likwidacji nie doszło. Energiczna i szeroko prowadzona akcja obronna, którą rozwinął ówczesny zarząd w latach 1972-77 pod kierownictwem dr Jana Pietkiewicza, doprowadziła ostatecznie do wstrzymania przygotowań do drastycznej akcji i zaniechania planów. Podstawowym wówczas argumentem zarządu Ogrodu było wykazanie, że cały Ogród stanowi nie tylko zwarty teren zieleni, a więc spełnia rolę "płuc miasta" jako park, ale ma duże znaczenie społeczne dla paru tysięcy ludzi, powiązanych z działkami. Argumentacja ta opierała się zresztą na planach rozbudowy miasta, opracowanych i przyjętych jeszcze w latach dwudziestych. Ówczesna koncepcja mówiła o potrzebie utworzenia klina otwartych i dobrze zazielenionych przestrzeni, które oddzielałyby zwartą zabudowę Mokotowa od Ochoty i służyły doprowadzeniu mas powietrza do śródmieścia od strony południowo-zachodniej. W skład tego klina wchodziłyby tereny lotniska Okęcie, ogrody działkowe rozłożone wzdłuż Żwirki i Wigury, plantacje miejskie, Pole Mokotowskie, Park Wielkopolski, Stacja Filtrów i skwer na Pl. Starynkiewicza. Na zarzuty urbanistów z Zarządu Miejskiego, iż wiele działek w naszym Ogrodzie jest zaniedbanych i rażących wyglądem, zarząd nasz odpowiedział, że w krótkim czasie wspólnym
wysiłkiem usuną zaniedbania. I istotnie apel zarządu Ogrodu działkowcy w ciągu kilku miesięcy usunęli wszystkie rażące braki.
W latach 1972-76 zarząd Ogrodu wydał prawie 2,5 miliona złotych na inwestycje. Wymieniono wtedy całą sieć wodociągową, przebudowano budynek zarządu dodając obszerną świetlicę z zapleczem, wymieniono prowizoryczne części ogrodzenia na znacznie trwalsze i ładniejsze, zbudowano nową wiatę magazynową, wymieniono kable elektryczne doprowadzające do budynku zarządu energię elektryczną, uporządkowano plac zabaw dla dzieci, rozbudowano gospodarstwo pomocnicze. Na południowej granicy Ogrodu (od strony Cmentarza) ustawiono nowe ogrodzenie z wysokiej siatki. Od strony Al. Żwirki i Wigury
władze miejskie ustawiły siatkę w ramach stalowych na podmurówce. Tak więc Ogród nabrał estetycznego wyglądu szczególnie z dwu reprezentacyjnych krawędzi: od strony Al. Żwirki i Wigury oraz Cmentarza Radzieckiego.
Na uwagę zasługuje szczególnie ważna inwestycja, jaką było założenie nowej sieci wodociągowej. Stara sieć składała się z rur, uzyskanych z rozbiórek starych domów i miała za sobą już niemal 20 lat istnienia plus długi okres przedwojennej eksploatacji. Dodatkowy kłopot sprawiał fakt podłączenia sieci Ogrodu do sieci Cmentarza Radzieckiego. Tymczasem szybko rosnące potrzeby Ogrodu powodowały, że sieć Cmentarza nie mogła zapewnić dostatecznego ciśnienia w rurach, co powodowało, że działkowcy zwłaszcza w ciepłe dni mieli poważne trudności w podlewaniu działek. Sytuacja zmieniła się dopiero radykalnie po założeniu nowej sieci i podłączeniu jej do magistrali miejskiej, umieszczonej pod ziemią wzdłuż Al. Żwirki i Wigury.
Z inicjatywy Woj. Zarządu POD odbyła się we wrześniu 1976 roku wycieczka do Berlina, do tamtejszej organizacji ogródków działkowych: Verband der Kleingartner, Siedler und Kleintierzuchten. Delegacja polska składała się z 5 osób, po jednej z 4 ogrodów w Warszawie oraz prezesa WZ POD Tadeusza Janczara. Nasz Ogród reprezentował prezes dr Jan Pietkiewicz. Delegacja zapoznała się z organizacją i działalnością Ogrodu noszącego nazwę "25-lecia", zwiedziła miasto (lądem i wodą), wystawę drobnego inwentarza, ogrody działkowe w Treptow, ogród "Gesundheitsquelle" - Źródło zdrowia, Ogród Märchenland - Kraina Baśni, zaś członkowie delegacji przeprowadzili wiele rozmów i dyskusji z przedstawicielami ogrodów. W czasie oficjalnego spotkania omówiono projekt założenia i uprawiania polskiej
działki w Berlinie, zaś niemieckiej w Warszawie.
W roku 1977 zorganizowano uroczystość upamiętniającą półwiecze istnienia ogrodu. Przybyli na nią zaproszeni
goście: przedstawiciele CRZZ, władz miejskich, Krajowej Rady POD, wojewódzkiego zarządu POD poszczególnych ogrodów działkowych z Warszawy, przedstawiciele prasy i liczni inni goście.
W świetlicy otwarto okolicznościową wystawę fotograficzną, która obrazowała rozwój i osiągnięcia Ogrodu. Ściany były ozdobione bogato planszami barwnych fotografii kwiatów
autorstwa p. Barbary Bułhakowej - artystki-fotografika i właścicielki działki 49.
Następnie goście udali się grupami na przechadzkę po Ogrodzie, po czym wzięli udział w skromnym przyjęciu, zorganizowanym przez grono aktywistek Ogrodu. Tegoż dnia i następnych członkowie zarządu udzielili kilku wywiadów prasie, radiu i telewizji. Wyrazem tego było wiele artykułów w stołecznych środkach masowego przekazu na temat historii, rozwoju i znaczenia Ogrodu. W spotkaniach towarzyskich członkowie zarządu rozmawiali z aktywistami i emerytami
Ogrodu, a także z przybyłymi z Berlina działkowcami niemieckimi, oraz z działkowcami przybyłymi z Łodzi. Cała impreza jubileuszowa znakomicie przyczyniła się do wzrostu zainteresowania opinii publicznej ruchem działkowym.
W latach 1986-1987 ogród został zelektryfikowany.
W styczniu a potem w marcu 1987 r. przez cały kraj przeszły dwie fale silnych mrozów, sięgających 35 stopni poniżej zera. O ile fala pierwsza nie wyrządziła większych szkód, o tyle fala druga (która nadeszła po wstępnym ociepleniu !) spowodowała istną katastrofę w
sadownictwie.
ZNANI DZIAŁKOWCY
Edward Osóbka-Morawski
Na szczególne wspomnienie zasługuje Edward Osóbka-Morawski, który gospodarował na działce 368 przez ponad 40 lat. Kiedy skończył się jego okres premierostwa w 1947 r. zajął się na co dzień pracą na działce. Zbudował altankę, która wówczas była uważana za najlepszą w ogrodzie, hodował wybrane odmiany pomidorów, sadził drzewa, które owocują do dziś.
- Bardzo sobie ceniłem pobyt i pracę na działce wśród bujnej roślinności - mówił – znakomicie bowiem odpoczywałem i znajdowałem odprężenie po trudach dnia ze wszystkimi jego stresami.
Halina Auderska
Spośród działkowców Ogrodu na szczególną uwagę zasługuje p. Halina Auderska, która uprawiała działkę 419 ponad 40 lat. Znana powieściopisarka, leksykografka, autorka sztuk scenicznych, radiowych, telewizyjnych i filmowych, uczestniczka ruchu oporu w Armii Krajowej, autorka akcji propagandowej "N" w czasie okupacji, uczestniczka powstania, działaczka społeczna i wieloletni prezes Związku Literatów Polskich, posłanka. Zasłużyła się kulturze polskiej głównie jako współautorka 11-tomowego dzieła "Słownik Języka Polskiego". Znana szeroko zwłaszcza jako autorka 2-tomowej powieści: "Ptasi gościniec" i "Babie lato", które odbiły się szerokim echem na całym świecie. Za swoje zasługi otrzymała wiele wysokich odznaczeń państwowych i nagród, m.in. została nagrodzona warszawską "Syrenką" jako "Homo Varsoviensis".
- Działkę swoją w ogrodzie Rakowiec uważam za coś bardzo wrośniętego w moje życie - mówiła - i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Wszystko tam rośnie, szczególnie ulubione azalie i paprocie pochodzą z mego sadzenia. Zbudowałam ten domek i własnoręcznie go ulepszałam przez wiele lat. W tym ogródku p. Auderska nie tylko znajdowała odpoczynek i odprężenie wśród umiłowanej roślinności, lecz także prowadziła pracę literacką. Tu pisała swoją powieść "Ptasi gościniec" i "Babie lato", a wiele opisów przyrody wynikało z inspiracji z ogródka. Tu także korzystając z izolacji od życia miejskiego i ze spokoju, opracowywała korektę swojej największej pracy, jaką był Słownik Języka Polskiego.
Bujna roślinność na działce i w całym ogrodzie działa na nią odświeżająco i radośnie. Ze wzruszeniem wspomina np. widok stada perliczek prowadzonych przez swoją mamę przez jej działkę, albo też spacerujące po działce bażanty.
Stanisław Szymański
Sławny tancerz Warszawskiego Teatru Wielkiego. Staraniem jego przyjaciół na działce nr 34 umieszczono tablicę pamiątkową.










Skomentuj