8 sierpnia
Postanowiono po raz kolejny podjąć próbę pozbycia się uciążliwych niemieckich lokatorów z Puławskiej 134. Dotychczasowe wysiłki skutkowały poważnymi stratami. Sprytnie obmyślony atak o świcie przez dziurę w ścianie wybitą granatem zaskoczył lotników. 6 jeńcow poddało się po 6 dniach obrony w izolacji. Być może pomogło to, że podoficer SS który stanowczo zakazywał poddania się, w nocy zdołał wymknąć się niepostrzeżenie w przebraniu. Zdobyto przy tej okazji trochę broni amunicji i granatów.
Działa ustawione przy klasztorze Dominikanów ostrzelały Królikarnię.
Patrol wysłany w celu zbadania możliwości ataku na klasztor rozeznał że Aleją Wilanowską cały czas krążą Niemcy. Patrol został ostrzelany.
Sturmbahnfuhrer Patz ze Staufferkaserne poprzez delegację kobiet zażądał natychmiastowego poddania Mokotowa grożąc rozstrzelaniem złapanych mieszkańców. Daniel odpowiedział, że jeżeli do tego dojdzie rozstrzela niemieckich jeńców. Kontrgroźba poskutkowała.
Patrol wysłany na przedpole zdobył ciężarówkę będącą polową rusznikarnią. Na stanie była m. in. wyrzutnia do panzerschreków. Rusznikarnia przy Wiktorskiej 10 rozbierając urządzenie na części zbudowała 10 własnych egzemplarzy. To, plus 180 pocisków zdobytych w szkole na Woronicza bardzo wzmocniło siły obronne powstańców.
Chleb dla powstańców dostarczała piekarnia przy Racławickiej 7 istniejąca do dziś. Właściciel czując co się szykuje zakupił przed powstaniem spore zapasy mąki.
Przy ulicy Św. Boboli 6 własowcy (ROA) trzymali pod strażą mieszkańców przez 4 dni, w tym kobiety z dziećmi obrabowując ich z zegarków i kosztowności i traktując przy tym brutalnie. Mówili że czekają na oficera który pokieruje dalszą akcją. Oficer przyjechał sierpnia kompletnie pijany po czym z niejasnych powodów odjechał do StauferKaserne ale... pomylił drogę. Przed Szustra 19 na warcie stał powstaniec w niemieckim mundurze i hełmie. Oficer w samochodzie zapytał o drogę, w odpowiedzi został wzięty do niewoli. Okazał się być ochotnikiem z Luksemburga. Zachowywał się bardzo butnie. Kiedy został rozpoznany jako kierujący masakrą na Olesińskiej trafił przed sąd polowy.
Leslaw Bartelski, Mokotów 1944
Jerzy Kłoczowski, Relacje dowódców
Na zdjeciu: Stauferkaserne. Na tyłach budynku Sztabu Generalnego trzymano w bardzo podłych warunkach mieszkańców których Niemcy akurat nie mieli humoru rozstrzeliwać i podpalać. Ludzi używano do: pędzenia przed czołgami, rozbierania barykad, bardzo często bezsensownych i upokarzających prac.

Skomentuj