11 sierpnia
Niemcy usiłują raz po raz wedrzeć się na tereny zajęte przez powstańców.
Na Puławskiej od strony Madalińskiego pojawiła się niemiecka ciężarówka z karabinem maszynowym na dachu. Samochód został powitany ogniem przez kompanię B1 w okolicy Placu Stachiewicza (dziś Skwer Broniewskiego-Orszy).
Kierowca uciekł, Niemcy mieli zabitych i rannych. Po jakimś czasie pojawili się niemieccy sanitariusze ze znakami czerwonego krzyża. Warto zauważyć, że przez cały okres powstania Niemcy nie honorowali tego znaku a w zajętych szpitalach personel i rannych zabijali na miejscu. Niemcy poprosili o wstrzymanie ognia. Powstańcy zgodzili się z tym, że Niemcy mieli pozostawić leżącą broń. Jej zabranie nie było jednak proste. Godzinę później pojawiły sie 4 czołgi. Jeden z nich został unieruchomiony działkiem ppanc. Korzystając z zamieszania powstańcom udało się zebrać z ulicy broń.
Przy ulicy Pyrskiej podczas wyprawy po żywność zginął st. strz. "Żarłoczny", który 1 sierpnia chciał odwieść kolegów od ataku na Basy. W toku następnych dni okazał się być żołnierzem odważnym i pogodnym.
Dzięki pomysłowości por Stacha z centrali na Szustra, która pracowała pod ciągłym ogniem od strony Basów udało się (mniej więcej w tym okresie) zestawić połączenie telefoniczne ze Śródmieściem.
Gen. Monter określił zadania dla Mokotowa: połączyć w jedną całość Mokotów, Sadybę i Dolny Czerniaków. Przełamać niemiecką linię na ulicy Rakowieckiej i przy Szwoleżerów i uzyskać połączenie ze Śródmieściem i Czerniakowem Górnym.
W meldunku dla kontrwywiadu 9 armii jeden z konfidentów podawał, że ogólne siły powstańców 11 sierpnia na Mokotowie wynosiły ok. 4000 ludzi. Stąd wniosek, że niezidentyfikowany konfident miał dostęp do danych kwatermistrzostwa, tyle bowiem osób korzystało z żołnierskiej kuchni. Faktycznie siły liniowe wynosiły ok 1700 zołnierzy, do tego ok. 1000 osób w formacjach pomocniczych.
Radio niemieckie puściło w świat informację, że powstanie w Warszawie upadło. Dzięki tej informacji placówka przy Puławskiej 162 przechwyciła niemiecki samochód jadący z całkowitą wiarą w komunikat radia.
Na zdjęciu: Malczewskiego 15, kwatera i sztab ppłk "Daniela".

Skomentuj